Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grafomania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grafomania. Pokaż wszystkie posty

25.1.10

Do wyjątkowych

Nie kręcą mnie wiersze, w których podmiot liryczny wyznaje, że jest poetą albo aniołem. Takie podmioty mają bardzo wygórowane mniemanie o sobie. Jest takie zaburzenie osobowości, nazywa się histrioniczne. Często mają to profesorowie, którzy cytują sami siebie, i tacy właśnie poeci złymanego pióra. I może właśnie ty? Irytują mnie osoby, które są bardzo cool, bo właśnie odkryły swoje zagraniczne pochodzenie. Zapewniam cię, narodowość twojej prababci nie czyni cię kimś wyjątkowym. W szafie stylizacje zamiast ubrań. Sushi i grube okulary. Jakie to oryginalne, nieważne że pół Warszawy takie nosi. Jak je masz, to się wyróżniasz, jesteś ktoś.

Instynkt i lęk, człowieczku. Boisz się umrzeć, tak mówią naukowcy. Dlatego próbujesz zostawić po sobie ślad. Bachora, który będzie nosił twoje geny, tak żeby chociaż trochę cię tutaj zostało. Jak nie masz cierpliwości, stawiasz na memy. Gadasz o sobie jak nakręcony i desperacko używasz zasady wzajemności, żeby ktoś wreszcie zauważył, jaki jesteś wyjątkowy, skoro już dostąpił zaszczytu znalezienia się w polu twojej uwagi. Na marne, bo każdy i tak jest zajęty tylko wąchaniem swojej własnej plamy moczu na śniegu.

Przyznaję się: też jestem szarym człowieczkiem, który szuka sobie drzewka do podlania. Nie zmienia to faktu, że najwięcej szacunku mam do ludzi skromnych. Dobry profesor nie musi opowiadać studentom, że zaraz wylatuje prywatnym helikopterem na konferencję w Hameryce, żeby mieli do niego szacunek. Wystarczy, że dobrze uczy i robi dobre badania. A dobry poeta nie ględzi, tylko pisze.

Nie pobłażaj sobie. Jesteś tak samo zwykły, jak ja, jak wszyscy.

7.1.10

Fiku-miku siatka neuronowa

Memu hipokampowi się przypomniało, że test z poznawczej jest pojutrze, wobec czego niezwłocznie wysłał neuronowym gołębiem do ciała migdałowatego depeszę o następującej treści:
"Pamiętaj: o Boże! Nikt ci nie pomoże!"
To na ciało zadziałało. Ciało migdałowate udało się na wzgórze przykomorowe i ze szczytu tegoż spuściło wiadro hormonu stresowego ACTH. Pociągnęło za trójdzielny nerw ruchowy twarzy, który mej twarzy nadał wyraz przestrachu objawiający się opadem szczęki. Stuknęło w jądro przyramienne, które tak nagle westchnęło, że aż reticulo pontis caudalis poruszyło się w przestrachu. Niezrażona tym faktem centralna istota szara zastygła w bezruchu, a z miejsca sinawego jęła się wydobywać paskudna sinawa norepinefryna.
Chociaż podwzgórze boczne bardzo mi w tym wszystkim współczuło, wykrzyknęłam zirytowana:
- Nie rób tak! Ty głupi mózgu!
- A dupa! - Odrzekło ciało migdałowate, jednak ponieważ ciało migdałowate nie odpowiada ani za mowę, ani za wydalanie, zrozumiałam, że to nie mówiło ciało, tylko mnie się wydawało, że to ciało mówiło, a to echo grało.

25.12.09

Morderca

Szczęście, że na świecie jest tyle miejsc i ludzi, że nie da się wyczerpać limitu ostatnich szans. Nie zniszczył jeszcze wszystkiego. Zawsze może wyjechać gdzieś, zostawić wszystko i zacząć od zera. Kiedy znowu skusi, zresetuje grę. Duchy zabitych wloką się za Mordercą jak senny welon, wnikają we wspomnienia i tak je mącą, że nie wie potem, co stało się naprawdę, a o czym jedynie marzył.

Spisał listę noworocznych postanowień, tym razem na pewno spełni wszystkie. Ekspres przejeżdża przez granicę państw. Morderca ma na kolanach szarego Kota w transporterze.

Kot codziennie dostaje odpowiednią porcję głasków, świeżą karmę i specjalne mleko bez laktozy. Może uniósłby się honorem i zdechł z głodu, gdyby wiedział, że to źle być Mordercą. A może i nie. Kiedy się nie ma duszy, nie opłaca się postępować honorowo.

- - -
I jeszcze to. Żeby nie było, że ciągle tylko koty.

- - -
Wesołych i szczęśliwego.

2.12.09

Czas Kocimiętki

Pewien alchemik, właściciel kota, zakupił raz kocimiętkę w doniczce. Postawił doniczkę z legendarną rośliną na parapecie, a ona urosła (miętka, nie doniczka) aż pod samą strzechę. Pewnej marcowej nocy alchemik położył się wcześniej do łóżka, zaniepokojony pewną dolegliwością, mianowicie taką, że czasem znienacka biodro mu strzelało. Ale ja nie o tym. Gdy złożył alchemik głowę swą płową na poduszce swej płowej, zapachniało kocimiętką, zaświeciło, zagrzmiało, zamiauczało, i z kocimiętki zstąpiła czarodziejska zielona pachnąca pani, a na imię miała Ziuta. Czarodziejska zielona pachnąca pani Ziuta skierowała swe kroki w stronę kota, zapachniała mu kocimiętką, zaświeciła, zagrzmiała, zamiauczała, na co kot beznamiętnie wzruszył wibrysami, przekręcił się na drugi bok i spał dalej. Tak to bywa z legendarnymi kocimiętkami.

29.10.09

Poeta

Ciekawe o czym pan pisze ten wiersz. Tak, pan, z wąskimi ustami i w błękitnej koszuli. Myślę, że to wiersz, bo próbuje go pan zasłonić lewą ręką. W szybie odbijają się wykresy z ekranu pańskiego komputera. Teraz pan spojrzał w lewo, czyli w moje prosto, ładne pan ma zmarszczki mimiczne. Taki ładny, błękitny biznesmen-poeta w McDonald's o piątej rano.

Zróbmy tak: teraz wyjdzie pan do łazienki, wtedy położę na stoliku bursztyn znaleziony w Sopocie; pan wróci, zdziwi się bardzo, uniesie go pod światło i spojrzy mu prosto w muchę (biedna mucha, chociaż z własnym mauzoleum). Tak to pana zainspiruje, że od razu usiądzie pan i napisze ten jedyny, przełomowy wiersz.

- - -
Czy ja jestem pijana, czy o umlaut naprawdę ma swoją własną stronę?