Trwa Bildungsstreik. Niemieccy studenci nie chcą płacić czesnego, nie podoba im się też podział na studia dwustopniowe. Demonstranci są bardzo kolorowi i sympatyczni, nastawiają głośne reggae, okupują trzy sale wykładowe i puszczają z okien bańki.
Jak to, chcecie płacić czesne? Chcecie wyrzucać pieniądze na bzdurne pomysły państwa? - dziwi się Anna. Nie, mówię, chcemy takie fajne akademiki i stołówki jak u was, i native speakerów od wszystkich możliwych języków. I dobrze by było gdyby najlepsi profesorowie jednak nie uciekali z Polski (albo na prywatne uczelnie) kiedy tylko nauczą się angielskiego.
Jasne, że nie chcę płacić czesnego. Ale chcę wrócić do domu i żeby w domu było tak jak tu, żebym uczyła się rzeczy potrzebnych i nowych, a nie przestarzałych pierdół, a po drodze z centrum komputerowego na szwedzki ze Szwedem mogła wstąpić na smaczny wegetariański obiad do stołówki, za który zapłaciłabym elektroniczną legitymacją.
I do cholery, mam dosyć ciągłego tłumaczenia się, dlaczego nie idę/nie byłam/nie pójdę na demonstrację. Prawie wszyscy znajomi demonstrowali. Z owcą wymalowaną na plakatach i hasłem, żeby nie iść za stadem.
Jak to, chcecie płacić czesne? Chcecie wyrzucać pieniądze na bzdurne pomysły państwa? - dziwi się Anna. Nie, mówię, chcemy takie fajne akademiki i stołówki jak u was, i native speakerów od wszystkich możliwych języków. I dobrze by było gdyby najlepsi profesorowie jednak nie uciekali z Polski (albo na prywatne uczelnie) kiedy tylko nauczą się angielskiego.
Jasne, że nie chcę płacić czesnego. Ale chcę wrócić do domu i żeby w domu było tak jak tu, żebym uczyła się rzeczy potrzebnych i nowych, a nie przestarzałych pierdół, a po drodze z centrum komputerowego na szwedzki ze Szwedem mogła wstąpić na smaczny wegetariański obiad do stołówki, za który zapłaciłabym elektroniczną legitymacją.
I do cholery, mam dosyć ciągłego tłumaczenia się, dlaczego nie idę/nie byłam/nie pójdę na demonstrację. Prawie wszyscy znajomi demonstrowali. Z owcą wymalowaną na plakatach i hasłem, żeby nie iść za stadem.



