25.2.09

Jak nie masz o czym pisać, zawsze możesz napisać o...

Środa popielcowa, góra notatek i 70-stronicowy skrypt z Entwicklungspsychologie do połknięcia lub wchłonięcia. Tak, myślę, że to właśnie odpowiedni czas i miejsce, żeby napisać o tym, że:

1. Chyba coś ze mną nie tak, skoro moim pierwszym skojarzeniem ze słowem seks jest Gracjan Roztocki i jego akty w błocie.

2. Słuchając piosenek zespołu Triakel dochodzę do wniosku, że smutno wyglądasz to taki szwedzki idiom oznaczający zaproszenie do dzikiego seksu w chatce na fiordach (Den gråtande drängen i inne - zaczyna się od tego, że ktoś jest smutny, potem następuje dziki seks w chatce na fiordach, i już jest wesoły). Uwielbiam tę folkową subtelność. W polskim folku też mam swoje ulubione tego typu momenty, np. jest pewna pieśń z Kocudzy, w której podmiot liryczny narzeka, jak mie te krawce ciasno suknie uszyli (a Jasieńku dyskretnie odjechał na koniku spod okienka w poprzedniej zwrotce). Albo w wersji bardziej dramatycznej: zabił mnie, zabił Janeczek, za mój ruciany wianeczek.

3. Taki balonik dwie przyszłe panie psycholog zauważyły i sportretowały w Jenie.

4. Und jetzt - Erotik.


A może erotyka w wydaniu skandynawskim? W nawiązaniu do mojej walentynki.

2 komentarze:

lubienaduzywac pisze...

A znasz kabaret Hlynur? Poszukaj skeczu "Skandynawski romans". Polecam.

akaś jansdottir pisze...

Pasuje - dopisałam :)