20.3.09

Co masz zrobić dziś, zrób wczoraj

Nie napiszę o tym, kogo spotkałam we Wrocławiu i jak bardzo się ucieszyłam, ani o wrażeniach z filharmonii, ani o tym, jak było na wrocławskiej Manifie, ani też o tym, jak małe wrocławianki niebieskooczyły na moją drumlę. Nie napiszę też o tym, jak w panice szukałam człowieka z telefonem komórkowym, żeby dodzwonić się do mieszkającego w Rynku Francuza, ani że ten Francuz okazał się Polakiem, ani o tym, jak w przyjemnych okolicznościach przekraczałam granicę polsko-niemiecką w Zgorzelcu, ani jakie piękne jest Drezno kiedy zapalają się latarnie, ani że stałam w punkcie, gdzie malował Canaletto, i oglądałam Łabę przez metalowe sztalugi. A już na pewno nie napiszę o tym, że spędziłam noc w windzie na dworcu w Altenburgu, a kiedy wreszcie przyjechał pociąg o czwartej nad ranem, zasnęłam snem tak ciężkim, że przegapiłam Jenę i musiałam wracać o siódmej z Weimaru. Ponieważ gdybym zajmowała się pisaniem bloga zamiast nauką do egzaminu z psychologii osobowości, to, to właśnie byłaby prokrastynacja.


A tego stanowczo nie chcemy.

9 komentarzy:

lubienaduzywac pisze...

Podczas czytania notki zorientowałam się, że zapomniałam zalac herbate;) Zdradzam dosłownie wszystkie objawy.

Fluxid pisze...

Ja tak patrzę na ten rysunek, patrzę, patrzę... i dochodzę do wniosku, że jedyny powód dla których nie zaznaczyłbym WSZYSTKICH opcji, jest... to że nie lubię kawy, tak.

Powodzenia na egzaminie.

Znikacz pisze...

Ja bym do historyjki obrazkowej dodała jeszcze następujące punkty:
1. wstaję (kurwa!) o 6:00 rano (gdy idę do pracy na 8:00) bo muszę umyć i wysuszyć włosy, a suszarka to szatan
2. notorycznie niszczę kable od słuchawek/maczam słuchawki w herbacie/innym płynie
3. regularnie przegrzewam laptoka trzymając go na kolanach i muszę czekać aż ostygnie, żeby go włączyć
4. godzinami oglądam smętne filmy, potem się dziwię, że mam doła i nie mogę spać

...tyle mi przyszło do głowy na szybko.

Vard pisze...

nie wiem o czym świadczy to-to na obrazku ale zgadza się wszystko, jeśli tylko nie liczyć tego, że zimna herbata jest gorsza od zimnej kawy.

akaś jansdottir pisze...

->Znikacz
2a. notorycznie zaplątują mi się w kieszeniach słuchawki i potem chcąc w drodze z tramwaju na uczelnię posłuchać muzyki, przez całą drogę rozplątuję je

-> Vard
Nie! zimną herbatę można wypić od biedy. Tylko że na powierzchni robi się Takie Coś, ale jeśli się na to nie zwróci uwagi... A zimna kawa zupełnie nie przypomina frappe, i jest paskudnym paskudztwem.

lubienaduzywac pisze...

Podpisuje sie pod punktem dotyczącym słuchawek. Punkt 3 (przegrzewanie sie kompa) wyeliminowalam poprzez nabycie podstawki chlodzacej na internetwej witrynie aukcyjnej. Polecam.

akaś jansdottir pisze...

E tam. Już wolę przegrzewanie się kompa od oziębiania się kolan.

Vard pisze...

myślę, że kluczowa może tu być kwestia obecności mleka w kawie, a w zasadzie jej braku (obecności, nie kwestii). bo prawdziwa kawa składa się z kawy, a nie z kawy i z mleka (czy tam jeszcze cukru, brońcie bogowie).

akaś jansdottir pisze...

...dlatego właśnie kochamy różnice indywidualne ;)