11.9.09

Sinusoida jak zjeżdżalnia

Idę do ogrodu botanicznego i uspokajam się na chwilę. Światło leniwie wlewa się pod powieki, wielkie okrągłe liście przykrywają powierzchnię wody. Wyobrażam sobie, że wsiadam na taki liść i pływam jak na tratwie. Starsze panie na ławeczce omawiają tajniki pielęgnacji storczyków. Zbieram orzechy ze ścieżki i usiłuję nie zastanawiać się, czy w Warszawie dopadną mnie ogniste smoki.

Trzeba było nie wchodzić na strony uczelni, nie byłoby stresu. Znowu będę uczyć się bzdur, nauczać bzdur, tłumaczyć bzdury i stać godzinami w zatłoczonych tramwajach, znowu będzie ciemno i zimno. Ale może kiedyś w końcu pojadę do Jeny, do Czech, do Francji, może nawet jakimś cudem znajdę się na tej magicznej długiej drodze przez środek USA, o której opowiadała Anna. Muszę znaleźć w Warszawie jakichś Niemców, bo oszaleję. Będzie dobrze, tak?

8 komentarzy:

Cal pisze...

Będzie dobrze. Nie rozumiem, czemu wszyscy tak narzekają na Warszawę, przecież to całkiem fajne miasto :) To chyba uprzedzenia albo jakieś stereotypy.

A co do uczelni... A co ja mam mówić?! D:

fraupilz pisze...

To nie dlatego, że Warszawa, tylko dlatego, że już nie Jena...

Anonimowy pisze...

Musi być.

Andrzej pisze...

zastanawiam się czemu taka zdolna osóbka nie wyjedzie na stałe do Niemiec, albo jeszcze dalej? :) hmm.. przyjdzie jeszcze na to czas, jesteś jeszcze taka młoda, całe życie przed Tobą :) Najważniejsze nigdy nie żałować swoich decyzji, czego Ci życzę

pozdrawiam
Andrzej

fraupilz pisze...

-> Andrzej
Może kiedyś wyjadę, na razie żal mi zaczętych studiów.

Anonimowy pisze...

heh, zagladam tu od niedawna, bo twoje wyglupy o wersalce trafily na pewna glowna; swietnie sie Ciebie czyta;
przerobilam to jakis czas temu; tez po powrocie z niemiec;
i jest dobrze w wwie; naprawde dobrze;

fraupilz pisze...

Miło mi, że Ci się podoba, pani Anonim :)

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko Wam uwierzyć.

Hania pisze...

będzie dobrze :)